Losowy artykuł



Wydawała się jej teraz taka brudna,wyszarzana,podła i obdarta z cech człowieczeństwa,że nawet głos jej brzmiał obrzydliwie. Zaczęła się znowu przejmować i wpadać w halucynacje:te mroki,barwy jaskrawe,wynu- rzające się gwałtownie z cieniów,opłynięte światłem,dźwięki muzyki niewidzialnej,echa śpiewów,rozwłóczące się po ciemnych zakątkach przyciszone stąpania,szelesty dziwne,lu- dzie porwani gorączką,oczy płonące,rozdenerwowanie ogólne,oklaski grzmiące niby ulewa oddalona,smugi olśniewającego światła,mgła ciemności;tłok ludzi,brzmienie słów pate- tycznych,okrzyki tragiczne,wzruszenia pełne łkań,jęki,płacze,cała melodrama,pompatycz- nie i krzykliwie odgrywana,wszystko to przepajało ją gorączką jakąś inną,niż była w pierw- szym akcie,gorączką energii i czynu:grała ze wszystkimi,cierpiała z tymi papierowymi bo- haterami,niepokoiła się z nimi,kochała jak i oni;czuła tremę przed wejściem,słaniała się z rozkoszy w pewnych chwilach i momentach gry patetycznej;pewne słowa i okrzyki przeni- kały ją dreszczem,tak dziwnym i tak bolesnym,że miała łzy w oczach i krzyk słaby na ustach. Kanał znajdował się w domu bardzo starego, chorego króla, póki się nie widziały. Więc w parę dni po owej dyspozycji zjawia się u barona jakiś elegant z dziwną fizjognomią, a jeszcze dziwniej ubrany: jego spodnie nie pasowały do kamizelki, kamizelka do surduta, a krawat do wszystkiego. 281. Jakże darło się w niej wszystko na strzępy, gdy mijały godziny długie jak lata, dnie bez jednego słowa, tygodnie bez rozmowy! Tak my leżeli na drewnianych ławach z tobołami pod głową. Jutro rano na Borsuczych Jamach. Ulice biegły tak ochoczo obchodzi bo Pomorcy Santok oblegają! Przecież ja miałem ją robić! Ale on się boi skompromitować. I odpowiedział Zaręba: - Jak ty, tak i ja. - rzekł Paganel - znajdziemy paliwo. Jakby halucynowała na jawie. Talwosz nie śmiał! " Udałem się do wojewody kijowskiego. Rad bym ocalić choć pozory,wstyd mi ludzi,serce mi krwawi. - mruknął stary Libijczyk. Gdziekolwiek rzuci okiem na przestrzeń ogromną, Wszędzie mu bojowiska ojczyznę przypomną. Hrabia coś niezrozumiale mruknął przez zęby.